FAQ
Szukaj
Użytkownicy
Grupy
Rejestracja
Profil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
Zaloguj
Forum Forum "Biblioteki w Szkole" Strona Główna
->
Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne
Napisz odpowiedź
Użytkownik
Temat
Treść wiadomości
Emotikony
Więcej Ikon
Kolor:
Domyślny
Ciemnoczerwony
Czerwony
Pomarańćzowy
Brązowy
Żółty
Zielony
Oliwkowy
Błękitny
Niebieski
Ciemnoniebieski
Purpurowy
Fioletowy
Biały
Czarny
Rozmiar:
Minimalny
Mały
Normalny
Duży
Ogromny
Zamknij Tagi
Opcje
HTML:
TAK
BBCode
:
TAK
Uśmieszki:
TAK
Wyłącz HTML w tym poście
Wyłącz BBCode w tym poście
Wyłącz Uśmieszki w tym poście
Jeśli w jakikolwiek sposób nie jesteś w stanie odczytać kodu proszę skontaktować się z
Administratorem
Kod potwierdzający: *
Wprowadź kod dokładnie tak jak powyżej. Uwaga: Cyfrę zero rozpoznajemy po przekreśleniu.
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Skocz do:
Wybierz forum
Forum Nauczycieli Bibliotekarzy i Nauczycieli Wychowawców Świetlicy
----------------
Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne
ICIM - Internetowe centra informacji multimedialnej
Świetlica w Szkole - Forum Ogólne
TNBSP
Sekcja Bibliotek Pedagogicznych i Szkolnych SBP
Hyde Park
Pokaż swoją dobrą stronę
e-twinning
Fotokonkurs - Biblioteka dobre miejsce dla człowieka
kupię, sprzedam, zamienię
Forum Techniczne
Forum testowe
Fora lokalne
----------------
A może forum lokalne?
1. Rybnik
2. Ruda Śląska
3. Malbork
4. Katowice
5. Zagłębie Dąbrowskie
6. Mysłowice
7. Szczecin
8. Radom
9. Suwałki (także Sejny i Augustów)
Przegląd tematu
Autor
Wiadomość
Kazimierz Szymeczko
Wysłany: Sro Paź 14, 2009 17:01 pm
Temat postu: Letnie, gorące, prawdziwe...
WIelce Szanowna Alan. Skąd przyszło Pani do głowy, że przykłady podane w felietonie zrodziły się w wyobraźni mężczyzny w słusznym wieku? Tak się składa, że piszę na podstawie obserwacji, a fakty mają to do siebie, że są, jakie są i jesienne wizyty u terapeuty są domeną kobiet. Nawet z "tym czymś, czym może być np przepuklina" to autentyk
Dlatego proszę przekazać młodszej koleżance, żeby się nie bulwersowała.
Co do mnie, to mnie dla odmiany świat nie przestaje zadziwiać. To, że co lata część kobiet popełnia te same błędy też mnie zadziwia, choć mowa o osobach (na innych polach) inteligentnych.
alan
Wysłany: Sro Wrz 30, 2009 9:47 am
Temat postu:
Panie Kazimierzu
tym razem odnośnie "letnich przygód" - mnie starej bibliotekarki już chyba nic nie zdziwi co drzewie w główeczce mężczyzny w słusznym wieku, ale moja dużo młodsza współpracownica jest bardzo zbulwersowana.
Szkoda,że tu nie ma odpowiedniego emotika, bo by Panu pogroził paluszkiem.
Kazimierz Szymeczko
Wysłany: Pią Maj 22, 2009 15:59 pm
Temat postu: Krytyka Konstruktywna
(
Pani
- jak się domyślam)
alan
. Kobieta zmienną jest i na tym polega jej urok. Co do "Najważniejszej ze sztuk", to tekst powstał zanim zaistniała dyskusja na forum. Potem dopisałem tylko post scriptum. Wniosek z tego taki, że i owszem, krytyka bywa konstruktywna, ale czasami ślepy los i terminy wydawnicze decydują o temacie i formie
. Poza tym, o gustach nie ma dyskusji, bo jeden lubi pomidorową, inny ogórkową, jeszcze inny mleczną z ryżem. Najbardziej ciekaw jestem, co będzie w czerwcu, bo ponoć na łamach "BwS" ma się ukazać notka o tym, że na forum toczy się dyskusja na temat właśnie poruszany. I to akurat w numerze, w którym piszę o tzw "unii europejskiej" mitologicznym ociepleniu i sześciolatkach w szkołach. Żeby było jeszcze zabawniej, tekst czerwcowy był szkicowany zanim wypomniano mi kwietniowy
. Może to jest tak, że Szymeczko to nie Marlena Dietrich i nie śpiewa "Ja jestem po to, aby kochać mnie". Szymeczko pisze co myśli (zakładając, że myśli), a tym, co czytają podoba się albo nie. Drugi raz temat moich felietonów wraca na forum. Dwa lata temu też mnie chwalono i ganiono. Co nas nie zabije, to nas wzmocni
.
Pozdrawiam
Kazimierz Szymeczko - półbibliotekarz zarabiający pisaniem książek dla dzieci i młodzieży, który pisze do Wielce Szanownej "Biblioteki w Szkole", żeby na spotkaniach autorskich móc powiedzieć, że dla dorosłych także tworzy (głównie felietony)
alan
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 12:04 pm
Temat postu:
Panie Kazimierzu
- "Najważniejsza ze sztuk" zdecydownie lepsza od "Kwietni pletni". Przeczytałam z zainteresowaniem. Jednak czasem krytyka bywa konstruktywna.
Iwona
Wysłany: Pon Maj 18, 2009 20:44 pm
Temat postu:
Księżniczko, zgadzam się. Podejrzane...
Książniczka
Wysłany: Pon Maj 18, 2009 10:12 am
Temat postu:
Ano właśnie - mnie też zadziwiła nieco ta ilość "gości' wypowiadających się w temacie.Jest więc:Gość, gość 1, gość 2...A wszyscy solidarnie i jednogłośnie na nie.I styl pisania jakby podobny...Taka myśl przyszła mi do głowy:czyżby ktoś robił tutaj sztuczny tłok i rozdmuchiwał temat?
Aqa
Wysłany: Sob Maj 16, 2009 13:03 pm
Temat postu:
Ja za lekką formę, akcentowanie wielu wątków, poruszanie wielu problemów ale lekko. Bez demagogii, tej mam dość na co dzień, TV trudno włączyć:(. A i problemów codziennych też mam dość. To też z przyjemnością zaglądam do numeru pisma- co tym razem w tekście p. Szymeczko.
Poskakanie- w nr 4 BwSz, po wątkach traktuję jako lekkie rozleniwienie wiosenne dla czytającego, nie wnikam "co autor ma na myśli", bo bardzo takiej opcji nie lubię. Sądzę też, że ów autor akurat też nie ma zamiaru nam-czytelnikom- kazać mieć akurat to czy tamto na myśli. Przy okazji autor zmusza mnie do przypomnienia sobie;)- tytułów, bohaterów cytowanych utworów i analizy co który miał do kogo.
W Bibliotece w Szkole chętnie widziałabym więcej felietonów.
GaBa
Wysłany: Pią Maj 15, 2009 19:11 pm
Temat postu:
Panie Kazimierzu - dziękuję za cytat z Cyrana
To miód na moje serce
alan
Wysłany: Pią Maj 15, 2009 17:01 pm
Temat postu:
W takim razie pytanie do redakcji - czy rzeczywiście w fachowym czasopiśmie musimy się silić na pseudorozrywkę ? Do tej pory tylko przelatywałam wzrokiem teksty p. Szymeczki dochodząc do wniosku, że tylko na to zasługują. Teraz przeczytałam uważniej - ale wniosek ten sam. Czy naprawdę redakcja cierpi na brak dobrych felietonistów ?
MG
Wysłany: Pią Maj 15, 2009 16:17 pm
Temat postu: list w sprawie felietonu
Panie Kazimierzu! Ja jestem gościem "niekrytykującym". Życzę wszystkim bibliotekarzom (w tym również sobie samej) takiej erudycji, błyskotliwości, a nade wszystko takiego dystansu do samego siebie, jaki Pan posiada.
Czytuję Pana felietony i bardzo je lubię właśnie za ten dystans. Pozdrawiam serdecznie!
Kazimierz Szymeczko
Wysłany: Pią Maj 15, 2009 14:58 pm
Temat postu: "Arthyści" to neurastenicy ;)
Odpowiedziałem poprzednio kopiując list, który miał się ukazać wraz z listem Czytelniczki w numerze czerwcowym "BwS". Po przejrzeniu postów mogę tylko dodać, że krytykują zazwyczaj Goście. Osoby zalogowane mają poglądy bardziej stonowane. Trudno mi być głosem w dyskusji na własny temat, ale dziękuję za słowa krytyki i uznania. Dowiedziałem się, że jestem nawet czytywany
A dlaczego nagłówek "Arthyści to neurastenicy"? Bo "arthysta" w Gościach krytykujących widzi Trolla, który dybie na jego sławę
A ja dopuszczam możliwość, że przypadkowo tak się głosy rozłożyły. I to już dowód, że jestem bardziej wyrobnikiem pióra, niż "arthystą".
Dziękuję za troskę o mój status majątkowy. Z rzemiosła artystycznego da się wyżyć. Nawet, gdybym nie mógł publikować w BwS".Czy to facetowi dużo potrzeba?
Pozdrawiam i wiele radości z zalogowania życzę
Kazimierz Szymeczko
Kazimierz Szymeczko
Wysłany: Pią Maj 15, 2009 14:25 pm
Temat postu: W odpowiedzi Czytelniczce :)
Wielce Szanowna Pani
(nazwisko znane redakcji)
Cieszę się, że „Bibliotekę w Szkole” ocenia Pani (podobnie jak ja) bardzo wysoko. Nie rozumiem jednak, dlaczego umartwia się Pani czytaniem felietonów, które się Pani nie podobają? Gdy coś mi się nie podoba, nie funduję sobie drogi przez mękę, tylko sprawdzam czy na kolejnej stronie nie znajdę czegoś bardziej interesującego. Zaręczam, że nie obrażę się, jeśli Pani „Szkoły Przetrwania” czytać nie będzie.
Z iście kobiecą intuicją, (której nie posiadam z przyczyn naturalnych) odkryła Pani, że zamiarem moim (i być może również redakcji) mogła być chęć wprowadzenia luźniejszego wątku. Ale jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził, więc moje teksty nie mogą podobać się wszystkim. Szczerze mówiąc i mnie się czasem nie podobają ale tych staram się nie publikować. Nie rozumiem natomiast, dlaczego tak troszczy się Pani o śmieszność, na którą się narażam, a nawet wręcz wystawiam? Nie obrażam Pani niczym, ponad to, że jestem (bo ustaliliśmy już, że felieton nie jest lekturą obowiązkową). Czytelników, do których i Pani się (z sobie tylko znanych powodów) zalicza, nie obrażam ani nie ośmieszam. A co do mojej śmieszności, to jak powiedział Cyrano de Bergerac: „Sam z siebie do syta drwić i śmiać się mogę…” Nie wątpię, że zna Pani cały cytat.
A skąd na litość Boską przypuszczenie, że jakość pisarstwa wpływa na jakość ars amandi?! Gdyby tak było, to największym pisarzem byłby Casanova, a najlepszym kochankiem Szekspir. A co na to Marcel Proust? Z nieznanych mi powodów utarło się, że pisarz musi być jednocześnie autorytetem moralnym, sprawnym kochankiem i alkoholikiem dzielącym mieszkanie z kotem. Mało komu przychodzi do głowy, że są to często cechy sprzeczne, a od pisarza nie należy wymagać zbyt wiele ponad to, co stanowi sedno jego pracy, czyli sprawności w rzemiośle, które bywa rzemiosłem artystycznym.
Co do Pani (bogatszych niż moje) doświadczeń z kochankami, to nie czuję się powołany do zabierania głosu, ale to, że nie skąpi im Pani bułki na drogę wraca mi wiarę w Człowieka. Co do moich podbojów, to ile by ich nie było, zawsze odpowiem, że niewiele. Staromodni faceci nie mylą wianka ze skalpem i nie chwalą się swoimi przewagami, nawet, jeśli by jakieś mieli. Mogę tylko dać słowo (a Pani może w to słowo uwierzyć lub nie), że szafie jeszcze nie zimowałem. Co do „udawania orgazmów” to powiedzonko jest stare jak świat, więc w sam raz dla mnie. Zdradzę Pani w sekrecie, że i ja rzadko kiedy udaję. Dlatego oświadczenia po fakcie są mało wiarygodne, a wytrzepywanie kochanka przez balkon – nieludzkie, przeto ostrzegam Szanowne Czytelniczki przed tak niehumanitarnym zachowaniem.
W zdaniu „Mając na uwadze stopień sfeminizowania zawodu…” dostrzegam nie tyle troskę o moje dobro, co ostrzeżenie. A co ja na to poradzę, Szanowna Pani, że zawód się sfeminizował? Czy szafuję argumentami typu: "W trosce o dobro zawodu zalecałbym mniejsze sfeminizowanie środowiska”?
Pisze Pani, ze w środowisku znalazło by się wielu pisarzy, którzy z polotem i sensem… Święte słowa!! Też tak uważam! Nie mam zamiaru nikogo zmuszać do czytania moich tekstów, ani do pisania własnych. Jeśli się zjawi lepszy felietonista/stka to sam ustąpię, zanim redakcja podziękuje mi za służbę. Zatem bibliotekarze do piór (jeśli maja ochotę) i nie martwmy się, że wszystkich nie zadowolimy
Wyliczanie na wstępie zalet czasopisma jest godne pochwały. Nazywanie Kazimierza Szymeczki człowiekiem oczytanym mija się z celem. By nie zadać Pani kłamu zacytowałem nawet wers ze sztuki Emanuela Rostanda. A co do zrozumienia tekstu to posłużę się innym przykładem. W prowadzonej przez Skamandrytów kawiarni „Pod Pikadorem” za wejście płaciło się 5 marek. Za przeczytanie utworu około 25, a za jego objaśnienie nawet 75 marek! Tak wysoko nie mierzę (artystycznie ani finansowo), więc pozwoliłem sobie odpowiedzieć na Pani wątpliwości nieodpłatnie.
Pozdrawiam i życzę miłej lektury tekstów, które sprawią Pani wiele przyjemności
Kazimierz Szymeczko
GaBa
Wysłany: Pią Maj 15, 2009 11:35 am
Temat postu: książki
Basiu - w tych książkach występują gimnazjaliści z Rudy Śląskiej zresztą
U mnie czyta to głównie gimnazjum, ale liceum też
To dla ludzi młodych duchem. Z poczuciem humoru.
Ala
Wysłany: Pią Maj 15, 2009 11:28 am
Temat postu:
Zgadzam się z moimi poprzedniczkami - Anną, Aqą i GaBą, nie bądźmy sztywniakami, więcej wyluzowania, więcej uśmiechu. Tego tak brakuje w dzisiejszym świecie. Lubię felietony pana Szymeczko. I mimo, że jestem zagorzałą feministką, nie obraziłam się za seksistowski (prawie) tekst o kochankach w szafach itp. Śmiejmy się z samych siebie. Żeby od razu zwalniać autora za tekst, który nam nie przypadł do gustu? Przesada. To tak samo, jakby nie kupować do szkolnej biblioteki książek, które nie są w naszym guście. Oczywiście, każdy ma prawo do wyrażenia swojej opinii. Uszanujmy to. Ale miejmy swoje zdanie. Ja głosuję za poczuciem humoru
Basia
Wysłany: Pią Maj 15, 2009 11:28 am
Temat postu: Re: książki
GaBa napisał:
Przeczytałam też 3 z książek napisanych dla młodzieży (Fałszerze w sieci, Pościg za czarną hondą, Święty w kapeluszu) - są ŚWIETNE! Chętnie czytane przez młodzież
Gaba, czy te książki przeznaczone są dla gimnazjalistów, czy mogą też zainteresować licealistów?