Forum Forum "Biblioteki w Szkole" Strona Główna -> Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne
Autor: Gość Wysłany: Sro Lut 04, 2009 19:24 pm Temat postu: Dostalam bure jak pieciolatka!
O takich dyrektorach jak nasz Jacko mozemy sobie tylko pomarzyccccccccc, niestety ale taka jest prawda, a wiec jak to mowia- marzyc mozna i nawet trzeba, wiec marzmy sobie ......


U mnie te nielegalne zastepstwa, byly , sa i beda niestety i juz przestalam je nawet liczyc . Ostatnio na RP , podczas "rexcytowania" sprawozdania podalam liczbe zastepstw za pierwsze polrocze i wiecie ile ich bylo ??? tylko od wrzesnia do stycznia naliczylam ich - ech same policzcie bo az przykro to pisac - codziennie mialam ich po 2 -3 godziny lekcyjne, a zaczely sie od pazdziernika . No coz- nikt za bardzo podczas konferencji nie zwrocil na to uwagi , wiec raz jeszcze glosno i dobitnie o nich powiiedzialam i dalej nic. Dopiero gdy rozpoczela sie dyskusja ktos rzucil haslo , ze przez ostatnie polrocze biblioteka byla wiecej zamknieta niz otwarta i mlodziez nie mogla wypozyczac lektur . Wkroczylam wiec do akcji raz jeszcze = glosno i dobitnie powtorzylam raz jeszcze cytrat ze sprawozdania mowiacy o mojej olbrzymiej liczbie zastepstw za nieobecnych nauczycieli i wszyscy nabrali wody w usta. Powolalam sie na przepisy tu zawarte, pokazalam wydruki mowiace o nielegalnych zastepstwach i temat utknal w martwym punkcie. Na nastepny jednak dzien juz od wejscia wezwano mnie na dywanik , gdzie dostalam dobra szkole zycia i bure jak 5 letnie dziecko i mam dosc !!! Wiecej sie nie upomne Crying or Very sad


Autor: AnnoDoro Wysłany: Sro Lut 04, 2009 19:43 pm Temat postu:
Moja droga , nie Ty pierwsza i nie ostatnia dostałaś burę za to iż upomniałaś się o swoje . Mnie się już nawet nie che wracać do tematu , który jest nie do wygrania w mojej szkole . Ja także - podobnie jak i Ty uważa, że dopóki nie będzie jakiegoś rozporządzenia z góry , to nasze dyrektorki i nasi dyrektorzy , którzy są "ślepi" i " głusi" gdy chodzi o sprawy nas- nauczycieli bibliotekarzy , nie kiwną nawet palcem w bucie by było nam lepiej . Wręcz odwrotnie- zrobią wszystko by "dowalić" nam dodatkowe zastępstwa nielegalne i bezpłatne i na dodatek - byśmy miały o czym pisać i co wspominać, na dokładkę od czasu do czasu będziemy mieć przyjemność otrzymać burę na przysłowiowym dywaniku dyrektorskim.

Póki co przesyłam te oto kotki



Autor: Gość Wysłany: Sro Lut 04, 2009 19:50 pm Temat postu: dostałam burę
Kochana znam to bardzo dobrze, sprawa oparła się aż o kuratorium
i co!!!??? zapytacie
zastępstwa czasami się zdarzają - ale nie po 5, 6 godzin dziennie jak do tej pory ale 1,2 godziny
ale życia normalnego to już w tej szkole nie mam - istny horror
cóż jak dyrektor chory na głowę - a z wariatem ciężko


Autor: Aqa Wysłany: Sro Lut 04, 2009 22:27 pm Temat postu:
Gościu, szczerze współczuję, bo rozumiem, bo przeszłam na własnej skórze. Dlatego napisałam kiedyś na Forum że NAJWAżNIEJSZY JEST DYREKTOR, TO JAKIM JEST CZłOWIEKIEM, póki w przepisach i w naszych standardach nie będzie jasno napisane: BIBLIOTEKARZ NIE MOZE CHODZIĆ NA NIE PłATNE LEKCJE W RAMACH SWOJEJ PRACY ETATOWEJ. NIe w y k ł a d n i a MENiS ale jasne przepisy!!!
Rozumiem, bo ja już pierwszego dnia mojej pracy w szkole byłam wysłane na 2 godz pod rząd!! nawet nie zdążyłam obejrzeć zbiorów! Tak przeżyłam kilkanaście lat, nerwy zżarłam, zdrowie, zdołowałam się nie raz, przy czym najniższa pensja i najwięcej godz. Aż.. mi się odechciało robić ponad program cokolwiek.
A miałam paru dyrektorów. Z żadnym wcześniej nie mogłam dyskutować na temat MOBBINGU czystej postaci.
Aż doczekałam normalnego dyrektora, a nie.. wcale nie przyznał mi racji z radością, wcale- "
nie rozumiem specyfiki szkoły", że inni mają płatne /po 400 zł więcej niż ja min.!!!!!/wychodząc wcześniej niz ja po 6 godz. PO prostu miał na Forum dyr przestrogę o PIP i jasnej wygranej jak ktoś pójdzie do sądu.
A dydaktycy?? Spodziewałaś się poparcia?? jak wchodzisz im w droge??


Autor: Aqa Wysłany: Sro Lut 04, 2009 22:36 pm Temat postu:
Refleksja jedna o do dydaktyków. Jesteśmy warsztatem pracy dydaktyka i całej szkoły i tak by powinno. Jednak dydaktycy nie są w ogóle zainteresowani naszym statusem, standardami itp. kwestiami, jesteśmy BIBLIOTEKARZAMI.. powtarzam, wielu z nich nie wie, ze jesteśmy nauczycielami. Gorzej, jak składałam dokumenty na dyplomowanego w 2003r, pracownik W Ed., który był gościnnie w pokoju gdzie je składałam, się zdziwił, że bibliotekarka robi dyplomowanie.. "z czego, jak nie uczy??" spytał. Słowo.
To jak się można dziwić, że w MEN nas wiecznie pomijają w "reformach" i specjalne grona /jak akcja TNBSP/ usiłują im cokolwiek uzmysłowić?


Autor: Nouś Wysłany: Czw Lut 05, 2009 15:38 pm Temat postu: BZURY PISZECIE
Tak, dobrze słyszycie / czytacie. Po co kolejne przepisy, wykładnie itd. skoro takowe już istnieją????????? ! Prawda jest taka, że sobie pozwalacie wejśc na głowę! To co z tego, że nauczyciel-bibliotekarz dostał burę jak 5-o latka? Bo to jednemu nauczycielowi się tak oberwało?! I nie sądźcie, że dydaktycy Wam współczują bo im to jest na rękę. Tak samo jak dyrektorowi. Wniosek?! Przy każdym poleceniu pójścia na zastępstwo prosic o wydanie polecenia służbowego na piśmie, zawierające również polecenie odpracowania godzin w bibliotece. Później pisemko dotyczące wypłaty. Nie poskutkuje? To PIP lub wniosek do Sądu. Co z tego, że współpracownicy będą krzywo na Was patrzyli ?! Zależy Wam na ich opinii?!
No ale Wy jak zwykle wolicie biadolic - nie macie za grosz szacunku dla siebie więc nie oczekujcie, że inni będą mieli do Was szacunek.

Nawet ja nie mam dla Was szacunku za Waszą postawę wobec bezpłatnych zastępstw, mimo iż pracuję na tym samym stanowisku - i to jest smutne.


Autor: Gość1 Wysłany: Czw Lut 05, 2009 16:19 pm Temat postu:
Nouś co tak ostro!
Mnie też wkurzają bezpłatne zastępstwa, wyjazdy na wycieczki jako opiekun (bo bibliotekarze mają czas). Każdy z nas sam decyduje o tym jak się ustosunkuje do tej kwestii. Wszystko zależy od dyrekcji. Czasami jest tak, że lepiej się nie odzywać, bo możemy się znaleźć w nieciekawej sytuacji, ucierpi na tym nasza psychika (nerwica murowana).
Byłam ostatnio na szkoleniu dotyczącym asertywności w zawodzie nauczycielskim. Pojawił się problem zastępstw. Panie szkolące stwierdziły, że możemy być asertywni, powiedzieć dyrektorowi, że nie pójdziemy na zastępstwo, ale może to przynieść przykre konsekwencje. Z tego co mówiły wynikało, że czasami w relacjach z szefem lepiej schować sobie tę asertywność do kieszeni.
Sprawę nielegalnych zastępstw mogą rozwiązać tylko wyższe instancje ministerstwo, kuratorium. Ale czy to zrobią? Ten problem się ciągnie i nie widać jego końca Crying or Very sad


Autor: halszka31 Wysłany: Czw Lut 05, 2009 16:30 pm Temat postu:
Laughing Z tego co piszecie, wynika, że ja pracuję w raju. Laughing


Autor: Aqa Wysłany: Czw Lut 05, 2009 17:52 pm Temat postu:
A ja w normalnych warunkach Wink , trzeci rok. NORMALNYCH. Przetrwałam wojnę, acz presję czuję /jednego dyr- kiedy mnie złapie na czymś i "wynagrodzi"/. Planuję zajęcia, imprezy, mam kółka bezpł. rzecz jasna/, inscenizacje. Współpracuję z wieloma osobami i 2 instytucjami itepe.
Normalnie. Jeśli normalnością jest 1,5 centrum na etat i 500 ok czytelników, w ICIM 35- 45 dziennie.
Bez zastępstw. Z tym, że rozumiem tych, których dyr woli iść pozwany do sądu niż wycofać się z nielegalnych zast. Bezkrytycznie nie krytykuję koleżeństwa stłamszonego zast.


Autor: foksal Wysłany: Sro Lut 11, 2009 15:51 pm Temat postu:
a czy dodatek motywacyjny nie jest formą zapłaty za zastępstwa?

aha - powiem jeszcze, mam szansę zatrudnić się w szkolnej bibliotece (podstawówka) i już na rozmowie była mowa o zastępstwach. żeby poznać dzieci.
nie wiedziałam, że to jest nielegalne.
z drugiej strony trochę się na te zastępstwa cieszę, bo to sa takie luźniejsze lekcje, nowego tematu nie poprowadzę, a sprawdzić pracę domową czy pograć z dziećmi w kalambury i owszem mogę. albo poczytać coś na głos, zeby dzieciaki poćwiczyły. zawsze to jakaś rozrywka.
miałam okazje pracowac 3 lata w szkole jako nauczyciel dydaktyczny (j. polski w liceum) i w życiu do tego nie wrócę, koszmar, ale tak od czasu do czasu pójść na zastepstwo to dla mnie przygoda.
sądzicie, że zmienię zdanie po przepracowaniu w ten sposób jakiegoś roku?


Autor: Aqa Wysłany: Sro Lut 11, 2009 17:01 pm Temat postu:
Nie powinnam się wtrącać, to twój wybór. Twoje zdanie. I zdrowie.Jednak rzutuje na całe nasze grono zawodowe. Bardzo negatywnie.
Poznać dzieci to masz możliwość pełną i nieograniczoną /po uzg. z wych/ w ramach lekcji/zajeć jakie sama inspirujesz, planujesz i realizujesz, oczywiście wpisanych do planu pracy bibl. Jak każdy normalny człowiek. Ja takich mam od 25- 45 rocznie, poza treścią ścieżki. I to ma sens.
Ale pamietaj, że w bibliotece pracujesz 30 g zegarowych, najdłużej ze wszystkich n-li,a powinnas wiele planować, jeśli chcesz mieć cywilizowaną bibliotekę. Każdy nauczyciel poza tobą- ZARABIA na zastępstwach,ty chcesz je realizować nielegalnie jak Judym jakiś?? NIC nie masz do pensji, zero. POpracuj tak lata całe. Jak odbierzesz mniej od każdej innej osoby o 400 zł m0-c, czy nawet 250, ale zawsze, pomyślisz głębiej
Nie mniej ważna kwestia- sama sobie planujesz rozrywanie dnia pracy na zast NIELEGALNE, ciekawa jestem, kiedy cie to wykończy. Kiedy się poczujesz zapchajdziurą.
Tak czy siak- ja nie lubię takiego podejścia. Chcę pracować ale chcę być traktowana jak inni. Tobie wolno podjąć własne decyzje


Autor: Malkontent Wysłany: Sro Lut 11, 2009 20:12 pm Temat postu:
Drogi Foksalu popracujesz, zmienisz zdanie.Raz czy drugi zostaniesz oderwana od prac bibliotecznych, dostaniesz od nauczyciela burę, że cię nie ma w bibliotece (a będziesz na zastępstwie), przejdzie Ci chęć.Dostaniesz oper od dyrekcji za niskie czytelnictwo, źle prowadzoną dokumentację i nikt nie będzie pamiętał, że chodzisz na zastępstwa.Dzieciaczki Ci spróbują parę razy wejść na głowę, bo przecież dla nich nie jesteś nauczycielem.Prac domowych i tak nie ocenisz, oceny na lekcji bez konsultacji z nauczycielem nie postawisz.A dzieciaczki kalamburami są zainteresowane przez jakieś 10 minut.Po 2 czy 3 godzinach zastępostw dziennie i gonieniu na przerwie do zamkniętej biblioteki i zbieraniu gromów, ze się spóźniasz na lekcję ci się odechce.W bibliotece naprawdę jest dużo pracy, pedagogicznej również.


Autor: Gość Wysłany: Sro Lut 11, 2009 21:13 pm Temat postu: dostałam burę
AnnoDoro napisał:
Moja droga , nie Ty pierwsza i nie ostatnia dostałaś burę za to iż upomniałaś się o swoje . Mnie się już nawet nie che wracać do tematu , który jest nie do wygrania w mojej szkole . Ja także - podobnie jak i Ty uważa, że dopóki nie będzie jakiegoś rozporządzenia z góry , to nasze dyrektorki i nasi dyrektorzy , którzy są "ślepi" i " głusi" gdy chodzi o sprawy nas- nauczycieli bibliotekarzy , nie kiwną nawet palcem w bucie by było nam lepiej . Wręcz odwrotnie- zrobią wszystko by "dowalić" nam dodatkowe zastępstwa nielegalne i bezpłatne i na dodatek - byśmy miały o czym pisać i co wspominać, na dokładkę od czasu do czasu będziemy mieć przyjemność otrzymać burę na przysłowiowym dywaniku dyrektorskim.

Póki co przesyłam te oto kotki




A ja własnie składam pismo do dyrektora z prośbą o wypłacenie za bezpłatne zastępstwa - będzie tego tak za 3 lata 700 godzin!!!
boję się jak szlag ale raz kozie śmierć
zobaczymy co z tego wyniknie


Autor: Nina Wysłany: Czw Lut 12, 2009 8:18 am Temat postu: jak mogę wesprzeć?
Cytuję : "A ja własnie składam pismo do dyrektora z prośbą o wypłacenie za bezpłatne zastępstwa - będzie tego tak za 3 lata 700 godzin!!!
boję się jak szlag ale raz kozie śmierć
zobaczymy co z tego wyniknie
".

Gościu1 - trzymam kciuki za Ciebie i Twoją wygraną. Proszę tylko abyś nie poddawał/ła się emocjom. Pisz na forum co odpowiedział dyr. i jakie było jego zachowanie. Myślę, że koleżanki i koledzy z forum - bedziemy starali się Ciebie wspierać i doradzać. Co prawda mówię za innch ale przecież to jest w naszym wspólnym interesie.

Ps.: w ubiegłym tygodniu dyr. w trakcie luźnej rozmowy zadał sobie (głośno) pytanie "czemu właściwie nie przydzielił mi dużuru na przerwie?" Odpowiedziałam Z UŚMIECHEM, że pewnie dlatego iż zrobiłby krzywdę dzieciom ograniczając im dostęp do biblioteki. Bo mnie jest obojetne skoro i tak jestem w pracy. I ..... i zmienił temat rozmowy.

Pozdrawiam i życzę powodzenia.[/i]


Autor: Gość Wysłany: Pon Lut 16, 2009 18:27 pm Temat postu: Re: jak mogę wesprzeć?
Nina napisał:
Cytuję : "A ja własnie składam pismo do dyrektora z prośbą o wypłacenie za bezpłatne zastępstwa - będzie tego tak za 3 lata 700 godzin!!!
boję się jak szlag ale raz kozie śmierć
zobaczymy co z tego wyniknie
".

Gościu1 - trzymam kciuki za Ciebie i Twoją wygraną. Proszę tylko abyś nie poddawał/ła się emocjom. Pisz na forum co odpowiedział dyr. i jakie było jego zachowanie. Myślę, że koleżanki i koledzy z forum - bedziemy starali się Ciebie wspierać i doradzać. Co prawda mówię za innch ale przecież to jest w naszym wspólnym interesie.

Ps.: w ubiegłym tygodniu dyr. w trakcie luźnej rozmowy zadał sobie (głośno) pytanie "czemu właściwie nie przydzielił mi dużuru na przerwie?" Odpowiedziałam Z UŚMIECHEM, że pewnie dlatego iż zrobiłby krzywdę dzieciom ograniczając im dostęp do biblioteki. Bo mnie jest obojetne skoro i tak jestem w pracy. I ..... i zmienił temat rozmowy.

Pozdrawiam i życzę powodzenia.[/i]



złożyłam pismo - jutro pewnie na dywanik zostanę wezwana, ale jak mówią co nas nie zabije to nas wzmocni,
dam znać co i jak.
trzymajcie za mnie kciuki drogie panie i panowie bibliotekarki/bibliotekarze.


Autor: AnnoDoro Wysłany: Pon Lut 16, 2009 18:45 pm Temat postu:
U mnie zastępstwa wpisywane sa jako lekcje biblioteczne . oj ile ja ich już miałam - więcej niż stary program obejmował , tematów już mi zabrakło , bo przewaznie są te same klasy Rolling Eyes


Autor: Nina Wysłany: Pon Lut 16, 2009 22:54 pm Temat postu: Trzymam kciuki
Gościu - trzymam kciuki Smile jeśli zostaniesz wezwana/y na dywanik - z uśmiechem i bez emocji. A jeśli nie zostaniesz wezwana na dywanik - czego Ci bardzo życzę - spokojnie pracuj oczekując odpowiedzi dyrektora w formie pisemnej (mam nadzieję, że Twoje pismo szło przez księgę korespondencji w sekretariacie).

AnnoDoro - jak mi ostatnio (początek roku szkolnego) przysłano niespodziewanie klasę do biblioteki to w dzienniku lekcyjnym wpisałam "zajęcia opiekuńcze". Wyszłam z założenia, że nie mam obowiązku prowadzenia lekcji, ponadto nie uprzedzono mnie dzień wcześniej i byłam nieprzygotowana. Ale siedziec pod moja opieką mogą, co mi tam, niech się dyrektor martwi o wpis jeśli mu się nie podoba.


Autor: AnnoDoro Wysłany: Wto Lut 17, 2009 7:44 am Temat postu:
Ninko - no cóż w dyskusję, która i tak do niczego nie doprowadzi nie będę sie z Tobą wdawać, bo uważam , ze nie ma to żadnego sensu . Ja wiem swoje- Ty zaś swoje .
Ja się już poddałam , nie mam ochoty na kolejną walkę . Za wpis do dziennika "zajęcia opiekuńcze" juz dawno temu dostałam burę- raz od dyrektorki , drugi raz od wizytatora i to mi zupełnie wystarczy .
Moja dyrektorka idzie w tym roku na emeryturę- może sie coś zmieni Very Happy


Autor: Maryjka Wysłany: Wto Lut 17, 2009 8:52 am Temat postu:
Witam serdecznie i już cieszę się z nadzieji, na którą liczysz. Każda sytuacja dotycząca tej naszej bibliotekarskiej niesprawiedliwości bardzo mnie porusza. Mam podobne doświadczenia, ale wierzę w lepsze jutro. Ty masz w końcu taką nadzieję i dlatego życzę powodzenia oraz miłego dnia! M.


Autor: Gość Wysłany: Sro Lut 18, 2009 21:23 pm Temat postu: Re: jak mogę wesprzeć?
Anonymous napisał:
Nina napisał:
Cytuję : "A ja własnie składam pismo do dyrektora z prośbą o wypłacenie za bezpłatne zastępstwa - będzie tego tak za 3 lata 700 godzin!!!
boję się jak szlag ale raz kozie śmierć
zobaczymy co z tego wyniknie
".

Gościu1 - trzymam kciuki za Ciebie i Twoją wygraną. Proszę tylko abyś nie poddawał/ła się emocjom. Pisz na forum co odpowiedział dyr. i jakie było jego zachowanie. Myślę, że koleżanki i koledzy z forum - bedziemy starali się Ciebie wspierać i doradzać. Co prawda mówię za innch ale przecież to jest w naszym wspólnym interesie.

Ps.: w ubiegłym tygodniu dyr. w trakcie luźnej rozmowy zadał sobie (głośno) pytanie "czemu właściwie nie przydzielił mi dużuru na przerwie?" Odpowiedziałam Z UŚMIECHEM, że pewnie dlatego iż zrobiłby krzywdę dzieciom ograniczając im dostęp do biblioteki. Bo mnie jest obojetne skoro i tak jestem w pracy. I ..... i zmienił temat rozmowy.

Pozdrawiam i życzę powodzenia.[/i]



złożyłam pismo - jutro pewnie na dywanik zostanę wezwana, ale jak mówią co nas nie zabije to nas wzmocni,
dam znać co i jak.
trzymajcie za mnie kciuki drogie panie i panowie bibliotekarki/bibliotekarze.


Złożyłam to pismo i wow! wielka afera napisalam od razu do PIP-u i burmistrza, zPIP-u dostalam dokument że należy się zapłata za te zastępstwa , a dyrekcja - no cóż straszy, mam "areszt biblioteczny" tzn. mogę wychodzić do sekretariatu i pokoju nauczycielskiego, mam z nikim nie rozmawiać, o wyjściu do toalety nic nie mówiła - więc chyba mogę:)
Sprawa nie jest ciekawa ale dam radę!!! mam nadzieję


Autor: Nina Wysłany: Sro Lut 18, 2009 23:10 pm Temat postu:
Wow - ale brzydko to brzmi Wink ale akurat pasuje.
Ale ostro zadziałałaś. A dlaczego od razu pismo do pipu? Rozumiem, że pismo do dyr. było wcześniej i nie poskutkowało? Jeśli masz z nikim nie rozmawiac to akurat dobrze, trudno byłoby utrzymac emocje i uważac by nie "zboczyc na temat". Jesteś dzielna - prawda koleżanki i koledzy ?
Pisz jak najwięcej o sprawie. Mnie akurat to nie dotyczy bo "się nie dałam" ale sama wiesz jak dużo jest osób w Twojej sytuacji.
Miłego i spokojnego czwartku życzę.


Autor: kuna Wysłany: Wto Lut 24, 2009 8:47 am Temat postu:
rowniez trzymam kciuki i czekam na ciag dalszy...


Autor: Gość Wysłany: Wto Lut 24, 2009 19:09 pm Temat postu: przegralam walke
Ja tez mam "areszt biblioteczny " - wowwwww , nie tylko że nic nie wygralam - powiem inaczej - definitywnie PRZEGRALAM !!!! i wiecej glowy nie podniose Crying or Very sad


Autor: Gość Wysłany: Czw Sie 20, 2009 13:09 pm Temat postu:
Walcze dwa lata z zastępstwami i w końcu moi koledzy nauczyciele zrozumieli o co chodzi , jak spytałam ich kto z nich ma niepłatne zastępstwa to była cisza!! Związki jedne i drugie i bardzo pomogły, wręcz przytoczyły dyrektorowi opinię prawnika. Dyrektor cały czas twierdzi, że to nie są zatępstwa, a że odbywają się za nieobecnych nauczycieli to szczegół. Można wygrać, lub choć złagodzić sytuację. Fakt, że jsetm poddawana mocnemu mobbingowi, ale na to też szukam sposobu. Nie dawajmy się!!!!


Autor: Aqa Wysłany: Pią Sie 21, 2009 17:17 pm Temat postu:
U mnie żaden nauczyciel nie rozumie o co nam chodzi. A jestem po imieniu niemal ze wszystkimi. Jedna bliższa koleżanka wręcz mówi, że "ona też nie ma godzin" myląc zupełnie dodatkowe tzw. nadgodziny z zastępstwami. Dla wszystkich, z jakimi się stykam, nasz etat jest po prostu "inny", po wielu wspólnych latach pracy 2 osoby mnie spytały, jaki ja mam właściwie angaż, jako kto?
A żeby płacić za zastępstwo?? jak "w czasie pracy'?? NIE pojmują kompletnie tego, że nasz etat to konkretne zadania, nie są nimi nielegalne zastępstwa.
Ogólnie- co nie dotyczy własnego ..xxx ... ich nie załamie.
Wink
Co nie znaczy, że mamy nie walczyć z mobbingiem.
Kiedyś świat nie sądził, że kobieta moze iśc na wybory, ojciec nie może być na urlopie wychowawczym.


Autor: ja Wysłany: Pią Sie 21, 2009 18:13 pm Temat postu:
HMM ... u mnie każda koleżnka wiE , o co mi chodzi w szkole ! , jestem też z każda po imieniu ! / moja szkola to 460 uczniów /
Jak na razie nie mam problemu z darmowymi zastępstwami , luz
Sporadyczne , dam rade !