|
|
| Drukuj temat :: Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Książniczka
Dołączył: 02 Mar 2007 Posty: 256 Skąd: Gimnazjum - Warszawa
|
Wysłany: Pon Paź 19, 2009 9:58 am Temat postu: |
|
|
Ja równiez postanowiłam mieć dłużej otwarte ICIM przez tę godzinę i dyrekcja jest jak najbardziej za tym.Zwłaszcza, że są rzeczywiście takie potrzeby.Liczba uczniów/konkretnych uczestników jest zmienna i to też stanowi normę - dyrekcja poprosiła tylko, by przy kolejnych zajęciach , oprócz tematu były nazwiska obecnych( na końcu białych dzienników jest sporo wolnego miejsca).I tyle.Odbyło się już kilka takich zajęć i nigdy nie narzekalam na brak chętnych. Polecam. _________________ "Śmiejmy się, bo życie jest śmiechu warte !"... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jacko
Dołączył: 18 Mar 2007 Posty: 521
|
Wysłany: Pon Paź 19, 2009 11:32 am Temat postu: |
|
|
| Aqa napisał: | Jednak teraz muszą wszyscy, od pedagoga po świetlicę.
....
Nauczyciele z 1-3 zostawiają swoje klasy jako kółka, wszyscy inni w rózny sposób "zachęcili" uczniów do kółek.
....
Teraz problem miałam. "Moi" uczniowie są "zachęceni" /i to zeznali jak:(/ do chodzenia na 3 kółka. Polonistyczne, informatyczne, plastyczne. Rodzice protestują.
...
Przy obowiązkowych kółkach /"z zachęty"/ każdego dydaktyka, biblioteka nie ma priorytetu w organizowaniu swojego.
Wolałabym dodaną godzinę do etatu,/spokojnie bym coś zrobiła po pracy 30 g. -z czekajacych zaległych spraw/ wtedy zawsze są chetni do korzystania z centrum, jednak nie są to stałe grupy. Nigdy. |
Muszą bo jest taki zapis w KN.. To "zachęcanie" na obowiązkowe kółka jest łamaniem prawa i tak będzie z każdym przepisem nawet najlepszym jeśli ludzie go schrzanią w realizacji. Może wyjdzie to w czasie kontroli lub monitorowania przez KO i wtedy ktoś dostanie w 4 litery za to. Przepis jest nowy i dlatego jeszcze nie okrzepł i stąd też pewne kłopoty. Grupy nie musza być stałe, na każdych zajęciach mogą tam być zupełnie inne osoby.
| xandre napisał: | | Jacko napisał: | | skąd nagle problem z realizacją godziny karcianej? |
Ano stąd, że co innego musieć a co innego chcieć. Jak to Aqa napomknęła, uczniowie są zmuszeni przez przedmiotowców do chodzenia na te "dodatkowe" zajęcia. Niektórzy są na 3-4 kółkach. Z innymi nauczycielami jakoś marne mamy szanse. Bo co wybiorą dzieci, kółko biblioteczne czy matematyczne, które przygotuje je lepiej do egzaminów? Poza tym z tego co wiem, dzieci, które nie pojawią się na takim kółku odczuwają pewne braki w wiedzy podczas kolejnej lekcji  |
Praca w Polsce nie jest nakazem ale jak juz ktos pracuje to musi sie podporządkować przepisom. Jesli nauczyciel na tej godzinie realizuje to co na lekcji i potem wymaga od tych co nie byli wiedzy to również łamie prawo. Dlaczego Polacy muszą kombinować i próbować obchodzić wszystko co się da a nauczyciele niestety należą do tej grupy.
Kto tu jest dla kogo, uczeń dla nauczyciela czy nauczyciel dla ucznia? Póki tego ktoś nie zrozumie to znaczy, że pomylił się z wyborem zawodu |
|
| Powrót do góry |
|
 |
xandre
Dołączył: 02 Cze 2006 Posty: 426
|
Wysłany: Pon Paź 19, 2009 11:38 am Temat postu: |
|
|
Ja to wiem, ale co zrobić. Najgorsze jest to, że słyszałam już kilka negatywnych opinii od rodziców, że ich dzieci coraz dłużej w szkole siedzą. Nie omieszkałam oczywiście uświadomić, że te dodatkowe godziny nie są obowiązkowe dla ucznia, oni jednak mieli zupełnie inne informacje przekazane im prze własne dzieci;" pani kazała i tyle".  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jacko
Dołączył: 18 Mar 2007 Posty: 521
|
Wysłany: Pon Paź 19, 2009 13:20 pm Temat postu: |
|
|
| xandre napisał: | Ja to wiem, ale co zrobić. Najgorsze jest to, że słyszałam już kilka negatywnych opinii od rodziców, że ich dzieci coraz dłużej w szkole siedzą. Nie omieszkałam oczywiście uświadomić, że te dodatkowe godziny nie są obowiązkowe dla ucznia, oni jednak mieli zupełnie inne informacje przekazane im prze własne dzieci;" pani kazała i tyle".  |
Porozmawiać z panią i uświadomić, że sobiepaństwo nie wychodzi najczęsciej na zdrowie  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Zuzza
Dołączył: 05 Cze 2008 Posty: 242 Skąd: Polska Północno-Wschodnia
|
Wysłany: Pon Paź 19, 2009 13:53 pm Temat postu: |
|
|
A może po prostu podpowiedzieć rodzicom, by napisali protest do pani minister
To przecież był jej pomysł, by dzieci siedziały długo w szkole. W SUPERSTACJI w czasie wywiadu wyraźnie powiedziała, iż marzy się jej, że dzieci spędzają w szkołach czas między 7:00 a 19:00
I jeszcze trzeba pamiętać że za rok będzie jeszcze drugie tyle tego "szczęśliwego podarunku"  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jacko
Dołączył: 18 Mar 2007 Posty: 521
|
Wysłany: Pon Paź 19, 2009 14:45 pm Temat postu: |
|
|
| Zuzza napisał: | A może po prostu podpowiedzieć rodzicom, by napisali protest do pani minister
To przecież był jej pomysł, by dzieci siedziały długo w szkole. W SUPERSTACJI w czasie wywiadu wyraźnie powiedziała, iż marzy się jej, że dzieci spędzają w szkołach czas między 7:00 a 19:00
I jeszcze trzeba pamiętać że za rok będzie jeszcze drugie tyle tego "szczęśliwego podarunku"  |
a ten protest to przeciwko czemu/ komu?
dziecko nie musi siedzieć jeśli nie ma takiej potrzeby i chęci, a jak nauczyciel zmusza do uczęszczania na tą godzinę to od tego są rodzice i dyrektor by takiemu nauczycielowi zrobić koło "pióra" a nie minister.
Nie przypominam sobie by kiedykolwiek p. minister coś takiego powiedziała. Powiedziała natomiast, że dziecko powinno w szkole nabyć takich umiejętności oraz mieć możliwość skorzystania z zajęć dodatkowych (o ile potrzebuje i chce) lub ma jakieś zainteresowania, odrobić pod okiem nauczyciela lekcje jeśli ma trudności albo choćby po to żeby móc zapytać jak czegoś nie wie i by nie musiało siedzieć na prywatnych płatnych korkach.
I mnie się też marzy taka szkoła. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aqa
Dołączył: 26 Sie 2007 Posty: 777
|
Wysłany: Pon Paź 19, 2009 15:45 pm Temat postu: |
|
|
Jeśli cię dobrze rozumiem, Jacko, to wyłania mi się obraz takiej szkoły: nauczyciele robią rozmaite zajęcia dodatkowe, jeśli są chętne dzieci, albo ZMOTYWOWANE POZYTYWNIE /bo często dzieci nie mają pojęcia, że jakieś zajęcia mogą być fajne, póki nie spróbują/, ale wtedy, gdy: 1. jest taka potrzeba, 2. są chętne dzieci.Popieram.
Wolałabym też by były opłacane te zajęcia. Nasze płace nawet nie dochodzą do średniej, większość z nas nie ma nadgodzin, godzin i nic w tym stylu. Jednak nie w pieniądzach sam problem.
Mamy jednak sytuację inną. Wszyscy musimy. J.w. pisałam, a ty się odniosłeś.
Widzę problem gdzie indziej- MEN zwiększa nam etaty nie dopracowując pomysłu. My, jako bibliotekarze, JUŻ pracujemy aż 30 godzin zegarowych z uczniami, non stop. Nie wiem, jakie są szkoły w Polsce, tzn., w ilu biblioteka "świeci pustkami"- ja mam system bezdzwonkowy w 1-3, dzieci z osiedla socjalnego od 7 rano /od 8 u mnie/-które są po 3 4 godziny przed lekcjami w szkole / w domu nędza i często patologia, niestety/, zajmujemy się nimi. Wychodzą równo ze mną najczęściej.
Ja mam dość po 30 godzinach. Zegarowych. /albowiem rozróżniam owe godziny/, jedyna jestem codziennie tak długo w szkole.
Wzniosłe hasła "pracy dla dziecka" widzę inaczej. Bibliotekarz z centrum i 30 godzinami+ 2 to nie jest dobre rozwiązanie "dla dziecka". To zmęczony człowiek.
Dziś- a to nie wyjątek- "stado" jakieś wpadało jedno na drugie /widocznie to zabawne/ pędząc WF do biblioteki- najpierw PAC!! kilkanaście razy w drzwi, z trudem otworzyłam, potem jedno na drugie. wrzask przy tym, godziłam, wyjaśniałam głupotę ich zachowania. Kilka kłótni o komputer,rozładowałam, wylane mleko unijne na dywan... i inne dziecko/trzymane mleko w ręce, zamknięte niby/. Kilka matek z maluchami, rozmowy...2 nauczycielki najeżdżające na inne. Oddałam herbatę 2 dzieciom i kanapkę 1. Łącznie 75 wypożyczeń, 32 osoby w centrum.
Ja mam dość po 30 godzinach.
Pomyliłam się w MOLu gdzieś, bo bez godzin administracyjnych nie mam szans pracy w spokoju. A wpisywanie tego wymaga. To są sumy i Faktury. Muszę szukać błędu 1, 45zł. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pon Paź 19, 2009 17:46 pm Temat postu: |
|
|
| Aqa współczuję takich warunków. Ja się mówiąc szczerze nie dziwię dydaktykom. Ponieważ jest przymus godziny dla nas, a uczniowie są delikatnie mówiąc średnio zainteresowani, to sięgają do przymusu. Nieraz widziałam jak słaby uczeń był prawie siłą przymuszany i doprowadzany przez wychowawcę na zajęcia wyrównawcze specjalnie dla niego zorganizowane. Nieraz nauczyciele się skarżyli, że siedzą w szkole (bezpłatne konsultacje funkcjonują u nas od lat) a dzieci mają to w nosie i nie przychodzą. Ja wiedziałam, że tak będzie. W końcu jest ograniczona liczba dzieciaków w szkole (zwłaszcza tych zainteresowana nauką lub chociaż podciągnięciem ocen albo mająca jakieś zainteresowania) dochodzi do tego zgranie z planem uczniów. U mnie gimnazjaliści mają zajecia do 8 i 9 lekcji i chcą lecieć czym prędzej do domu a nie zostawać na jakieś kółka. Ten pomysł w opisie Jaco fajnie wygląda ale rzeczywistość jest inna. Ja nie narzekam bo spodziewając się co będzie wymyśliłam sobie głośne czytanie pierwszakom ze świetlicy (biorę je do biblioteki). I tak tam siedzą do czasu przyjścia rodziców,panie ze świetlicy są wdzięczne za odciążenie, dzieci zadowolone ja też. Początkowo miałam też połączyć to z komputerami w ICIM ale popytałam i okazało się, że te dzieci i tak siedzą w domu za dużo przed komputerem, mają zajęcia komputerowe w szkole. Postawiłam na kontakt z książką. Czytamy beletrystykę, potem wokół tego co przeczytaliśmy sięgamy po książki popularnonaukowe. Dzieci coraz bardziej interesują się biblioteką, przychodzą coraz częściej sami poczytać. Teraz czytam 2x30min (wyjdzie to jakoś z nawiązką bo to ma być 45 min) w przyszłym roku dołożę 30 min. Ale wiem, że nie wszyscy tak mogą i współczuję. Wiem, że za nic dziecka ze starszych klas nie zmusiłabym na regularne przychodzenie na kółko biblioteczne. Zaineresowanie komputerami w bibliotece jest słabe. Duże miasto, większośc dzieci ma komputer w domu. Jedyne czego chcą to grać ale na to nie pozwalam po pierwszych kiepskich doświadczeniach, kiedy mogłam zamiast ICIM otworzyć salon gier a krew lała się po ekranie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jacko
Dołączył: 18 Mar 2007 Posty: 521
|
Wysłany: Pon Paź 19, 2009 18:52 pm Temat postu: |
|
|
Aqa
Szkoła jest dla ucznia zarówno tego, który jest zdolny i chętny do rozwijania swoich umiejętności, zdobywania dodatkowej wiedzy, przygotowania do konkursów i olimpiad, zajęć sportowo-rekreacyjnych, kółek zainteresowań, itp... ale szkoła jest również dla ucznia, który ma trudności w nauce (niekoniecznie z własnej winy) bo jest mniej zdolny, ma trudne warunki w domu, itp.. Takiemu uczniowi również należy pomóc. Nie piszę tu o tych, którzy mają wszystko gdzieś bo choć i takim też trzeba próbować pomóc i znaleźć do nich drogę to czasem się nie da zwyczajnie. Wszystkich nie uratujemy co jest przykre ale prawdziwe.
Piszecie, że dzieci nie chcą siedzieć w szkole po iluś tam godzinach i uciekają jak najszybciej. Zgoda są i mają prawo być zmęczone ale one uciekają ze szkoły bo kojarzy im się z nauką czego nie lubią generalnie. Dlatego organizując te zajęcia trzeba pomyslec nad taką formą, która przyciągnie ucznia, choć wiem że nie jest to łatwe.
Z drugiej strony skoro Ci uczniowie są tak zmęczeni po szkole to jakim cudem potem znajdują te siły by biegać na płatne przez rodziców języki, szkoły baletowe, muzyczne i ......... do późnych godzin popołudniowych. Odżyli??? czy to ambicja rodziców im sił dodała?
Organizacja pracy w szkole to bardzo ważna rzecz. Bibiloteka to nie świetlica więc sporadycznie powinna się zajmować dziećmi jeśli wcześniej przychodzą do szkoły. Ale jest na to wyjście. Z godziny karcianej można orgznizować zajęcia opieki świetlicowej i dlaczegóż np. pani polonistka, która ma zaczyna pracę na 2 czy 3 godzinie lekcyjnej nie może poprowadzić takich zajęć jeśli jest taka potrzeba? Zbiera tych co wcześniej przychodzą i przyjdzie do biblioteki coś ciekawego zrobić albo choćby popilnować ich czyli zajęcia opiekuńcze poprowadzić.
O przeznaczeniu godziny karcianej decyduje dyrektor a nie nauczyciel i jeśli jest taka potrzeba jak napisałem organizuje zajęcia opieki świetlicowej (i tymi dzieciakami Aqo z socjalnego osiedla może się zając matematyk, polonista, wuefista czy ktokolwiek inny, kto nie ma w tym czasie lekcji). Godzinę jedna osoba, na drugiej godzinie inna (mająca np. akurat okienko). To da się zrobić, choć nie zawsze jest łatwe organizacyjnie ale nie niemożliwe.
Co do czasu pracy dyskusji nie ma. Pensum bibliotekarza to 30 godzin i tyle ma wypracować w szkole. Nie jest to praca a systemie klasowo-lekcyjnym jak polonisty co nie znaczy, że czasem mniej wyczerpująca. Lecz generalnie nie ma się na każdej godzinie 24 i więcej osób (nie liczę tu patologi w postaci bezpłatnych zastępstw czy biblioteki jako zapchajdziury i świetlicy w jednym). Wyobrażasz sobie pracę tak jak w Kodeksie pracy czyli 40 godzin??? a to jest normalny czas pracy urzędnika, murarza, hydraulika, itp. Pensum 30 godzin to średnio 5 godzin dziennie czy to dużo? Dzieciaki w gimnazjum mają 6, 7 godzin dziennie lekcji i muszą wytrzymać.
Sądzę, że to bardziej kwestia dobrej organizacji pracy się kłania w wielu szkołach a nie ilość godzin, które nauczyciel ma wypracować. Oczywiście wiem, że są patologie ale my tu nie piszemy o patologiach ale o tym, jak być powinno i do czego dążyć bo narzekaniem niczego się nie załatwi.. ooo przepraszam.. ulży czasem jak się człowiek wypisze na forum
75 wypożyczeń i 32 osoby w centrum czy to dużo? nie wiem czy to dużo bo biorąc same liczby wydaje mi się że wcale nie jest to dużo, lecz zalezy to od tego jak to masz zorganizowane, a tego nie wiem więc nie chcę się odnosić.
... to co napisałaś że masz ...
| Aqa napisał: | | dzieci z osiedla socjalnego od 7 rano /od 8 u mnie/-które są po 3 4 godziny przed lekcjami w szkole / w domu nędza i często patologia, niestety/, zajmujemy się nimi. Wychodzą równo ze mną najczęściej. |
... świadczy, że Twoja praca ma sens (choć można to jak wyżej napisałem zorganizować) bo te dzieciaki wałęsałyby się po ulicy albo wysłuchiwały pijackich ryków od samego rana. Tu mają szansę a przynajmniej ich część doznać ciepła, rozmowy, zainteresowania.. i na pewno część z nich wyjdzie na ludzi. Pewnie, że sa trudne, niesfone, złośliwe czasem sprawią wiele przykrości ale to takie dzieciaki, że jak już wyjdą ze szkoły i pójda dalej lub w dorosłość to potrafią się ukłonić na ulicy i powiedzieć - dzień dobry psze Pani - z szerokim uśmiechem
O tym zapominają często Ci, którzy byli prymusami bo miną Cię na ulicy jakby Cię w życiu nie widzieli. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pon Paź 19, 2009 20:57 pm Temat postu: |
|
|
"Z drugiej strony skoro Ci uczniowie są tak zmęczeni po szkole to jakim cudem potem znajdują te siły by biegać na płatne przez rodziców języki, szkoły baletowe, muzyczne i ......... do późnych godzin popołudniowych. Odżyli??? czy to ambicja rodziców im sił dodała?"
Tak to jest. Ambicja rodziców dodaje im sił. Święta prawda. Czy sugerujesz, że publiczna szkoła jest w stanie te rozdęte często ambicje rodziców spełnić w ramach godziny karcianej? Wolne żarty. Anglistów z prawdziwego zdarzenia w szkołach ze świecą szukać. Nie o taką naukę języka rodzicom chodzi. Informatyków z prawdziwego zdarzenia też nie ma. Baletu nikt z nauczycieli nie będzie uczył, garncarstwa takoż. No może plastyka by się udała choć z dobrymi plastykami też problem bo na te nedzne godziny w szkole nie chcą przychodzić (przynajmniej w moim mieście). Więc o czym my mówimy. Toteż te dzieci mają w nosie zajęcia jakie jest w stanie zapewnić im bezpłatnie szkoła (a zwłaszcza ich rodzice). Proszę pani ja mam angielski, ja rysunek nie mogę. To stały tekst. Reszta nie jest zainteresowana bo woli atrakcje centrum handlowego. Takich my też nie zapewnimy. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jacko
Dołączył: 18 Mar 2007 Posty: 521
|
Wysłany: Pon Paź 19, 2009 21:08 pm Temat postu: |
|
|
| Gość napisał: | | Czy sugerujesz, że publiczna szkoła jest w stanie te rozdęte często ambicje rodziców spełnić w ramach godziny karcianej? Wolne żarty. Anglistów z prawdziwego zdarzenia w szkołach ze świecą szukać. Nie o taką naukę języka rodzicom chodzi. Informatyków z prawdziwego zdarzenia też nie ma. Baletu nikt z nauczycieli nie będzie uczył, garncarstwa takoż. No może plastyka by się udała choć z dobrymi plastykami też problem bo na te nedzne godziny w szkole nie chcą przychodzić (przynajmniej w moim mieście). Więc o czym my mówimy. |
a ja gdzieś napisałem, że szkoła jest od tego by spełniać rozdęte ambicje rodziców?
napisałem, że skoro są tak zmęczeni po szkole to jakim cudem znajdują siły na te rozdęte ambicje rodziców.
Nie zgodzę się natomiast, że w szkole pracują nieudacznicy, którzy nie potrafią nauczyć. Sądzisz, że ten co pracuje w prywatnej szkole językowej lepiej by nauczył gdyby przyszedł do publicznej? a na jakiej podstawie taki osąd wydajesz? Już go widzę jakby sobie poradził w klasie
Różnica jest prosta.. tam rodzic płaci kasę i pilnuje by dziecko chodziło.. zresztą tam chodzą Ci co chcą a nie Ci co im kazano.. bo Ci co im kazano szybko rezygnują jak się okazuje, że rodzic płaci a dziecko ma gdzieś i szkoda kasy.
Mam w publicznej szkole wielu świetnych nauczycieli.
Ostatnio zmieniony przez Jacko dnia Pon Paź 19, 2009 21:16 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anna
Dołączył: 26 Wrz 2006 Posty: 166
|
Wysłany: Pon Paź 19, 2009 21:16 pm Temat postu: |
|
|
| To prawda, że dzieci często trudno jest czymkolwiek zainteresować. Kazda aktywnośc ma być poparta oceną, najlepiej 6. Widzę po konkursach - coraz mniej chętnych. Ksiazka co to za nagroda żeby się wysilić? Jeszcze kilka lat temu miałam po kilku chętnych w konkursach międzyszkolnych. Teraz nagroda w postaci laptopa czy fajnej wycieczki (niestety w kraju) jest słabą motywacją. Nie wiem może to perspektywa rozpuszczonych wielkomiejskich dzieciaków. Może w małych miejscowościach jest inaczej. Takim dzieciom trudno jest coś zaproponować i wygrac z hipermarketem, wałęsaniem się po galeriach. Wielu faktycznie ambicja rodziców nie pozwala na aktywność w szkole po lekcjach bo korepetycje, języki, basen, tenis i co tam jeszcze. Zostaje nam przymus i wizja kłopotów w szkole. Niektórych to jeszcze przekona. Może to nasza wina - zbyt późno się połapaliśmy co się dzieje |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jacko
Dołączył: 18 Mar 2007 Posty: 521
|
Wysłany: Pon Paź 19, 2009 21:28 pm Temat postu: |
|
|
| Anna napisał: | | To prawda, że dzieci często trudno jest czymkolwiek zainteresować. .... |
to prawda, że trudno...
ale czasem sądzimy, że trzeba strasznie wielkich rzeczy by ich przyciągnąć albo nie wiem jakich nagród, a to nie jest prawdą jedyną.
Wbrew pozorom oni często potrzebują prostych rzeczy tylko trzeba umieć im je sprzedać i tu jest problem jak to zrobić.
Mam również w szkole dzieciaki, które nie grzeszą dobrymi stopniami, nie są zdolne, trochę zaniedbane i niedopilnowane przez rodziców. Imponuje im by mieć kasę, dobre ciuchy, itp.. ale pięknie było patrzeć jak Ci zbuntowani robili własnoręcznie róźne dekoracje na kiermasz świąteczny... nikt ich nie zmusił po prostu ktoś ich docenił, że potrafią, zachęcił, nie krzyczał...
czasem tylko tyle wystarczy, choć na pewno nie w każdej sytuacji.
Dlatego trzeba próbować bo inaczej to po co w szkole pracować? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pon Paź 19, 2009 21:44 pm Temat postu: |
|
|
Bardzo ci gratuluję świetnych nauczycieli. Ja też z takimi współpracuję w mojej szkole. Są też niestety nauczyciele fatalni i nie zamierzam temu zaprzeczac. W mojej szkole są dobrzy angliści jakimś niewiadomym cudem choć przez lata przewinęło się wielu delikatnie mówiąc dziwnych. Moja córka w gimnazjum miała zmianę anglisty co pół roku. W liceum niemieckiego uczyła przekwalifikowana emerytka nauczycielka rosyjskiego. To był koszmar i to opinia innego nauczyciela tego języka. Znam swietną specjalistkę od angielskiego która panstwową szkołę zna tylko z praktyk, pracuje w prywatnej szkole językowej (nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego). Znam gimnazjum, w którym klasa trzecia do tej pory nie ma lekcji języka bo nie można znaleźć nauczyciela (a tu egzamin się kłania). Moje obserwacje upoważniają mnie do twierdzenia, że w tym względzie nie mamy szans z prywatnymi szkołami czy prywatnymi lekcjami. Jeśli chodzi o informatyków mam podobne obserwacje. W wielu szkolach uczy się budowy komputera, myszki, monitora, drukarki jakieś koszmarne referaty zadaje się uczniom na ten temat i ciągle przez parę szkolnych lat uczy się podstaw obsługi. Bo tak naprawde nie ma kto uczyć (i nie muszę znowu tłumaczyć dlaczego). Oferty dla plastyków to po kilka godzin w szkole. Do ilu szkół trzeba biegać, żeby uzbierac etat? To samo dotyczy muzyki. Jeśli jest to dobry specjalista da trochę prywatnych lekcji, zorganizuje zajęcia w domu kultury i nie przyjdzie do szkoły (nie muszę tłumaczyć dlaczego). Tak moje doświadczenia co do nauczycieli są coraz gorsze. Zwłaszcza w miarę odchodzenia na emerytury starych nauczycieli tych prawdziwych z powołania specjalistów i w miare zastepowania ich przez młodych. Moze mam wypaczony ogląd, może gdzie indziej jest inaczej. Oby.
A co do innych pomysłów pani minister na ciekawe zajęcia w ramach godziny karcianej np garncarstwo - kto, gdzie i za co ma te zajecia prowadzić? Nauczyciel zapewne ma kupić glinę, piec, koło garncarskie i co tam jeszcze (nie znam się na tym). No i oczywiście mydło do umycia rąk bo na to w szkole notorycznie brak pieniędzy. Oczywiście wyolbrzymiam ale sprawa nie jest tak prosta jak się wydaje. Każemy prowadzić 2 godziny lekcji a nauczyciel i szkoła mają sobie poradzić z wymyśleniem ciekawej oferty a uczniowie będą walić drzwiami i oknami. Pic na wodę tak jak cała ta reforma P. Hall. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jacko
Dołączył: 18 Mar 2007 Posty: 521
|
Wysłany: Pon Paź 19, 2009 21:58 pm Temat postu: |
|
|
zgadza się, że są szkoły i regiony gdzie trudno znaleźć nauczyciela danej specjalności ale trudno było też znaleźć go i wcześniej.
Pomysł z garncarstwem jest tylko przykładem i szkoła będzie organizować takie zajęcia na jakie pozwala jej baza dydaktyczna a z tą coraz lepiej jest i trudno się z tym nie zgodzić bo samorządy coraz lepiej dbają o szkoły pod tym względem. To, że samorząd lepiej sobie radzi z kasą na oświatę niż centralne jej rodzielanie jest faktem, któremu nie da się zaprzeczyć.
Każda zmiana w oświacie budzi lęk czy niechęć i tak było od zawsze chyba. Nowa podstawa programowa daje szansę by w szkole uczono tego co w niej zapisano bo są tam konkrety a nie jak w dotychczasowej. Żeby jednak coś zmienić to trzeba dokonać najpierw zmiany w sobie bo bez tego ani rusz. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|
|