|
Powstaje nowa rubryka na stronie internetowej "Biblioteki w Szkole", więc wypada jakoś ją nazwać. Pani Katarzynka uznała, że "Kawa z Szymeczką" będzie lepszą nazwą niż "Minifelietony miniobsesyjne niezrównanego Szymeczki", i miała rację. Niezrównany to był Harry Houdini, który potrafił, wisząc głową w dół, zanurzony w basenie i zamknięty w kufrze, uwolnić się z kajdanek, kaftana bezpieczeństwa i kuli u nogi. Do takiej perfekcji słowa i ciała jeszcze mi daleko.
A dlaczego "Kawa z Szymeczką"?
1. Bo lepsza z Szymeczką niż z szyneczką. Zwłaszcza ta relaksująca, w wolnej chwili.
2. Bo wiadomo, że bibliotekarze nic nie robią, tylko kawę piją, więc trzeba im do kawy zapewnić rozrywkę.
3. Bo jeszcze wolno. W Irlandii i kilku innych krajach nie można już pić "kawy czarnej", bo nazwa taka uwłacza Murzynom. Zamawia się przeto "kawę bez mleka". Skoro można bez mleka, to można też bez Szymeczki lub z Szymeczką. Ja nie jestem tak wrażliwy jak Afrykanie, a "murzynem" byłem tylko pewnej rozgłośni radiowej, gdzie pisałem teksty reklam.
Powodów znalazłoby się jeszcze wiele, ale podane wystarczają za pozostałe. A że mają to być minifelietony na miarę moich miniobsesji, nie wypada mieszać (zarówno kawy, jak i felietonów) z drukowaną co miesiąc "Szkołą Przetrwania". Mam nadzieję, że uda mi się tu wrzucić jakiś tekst, który Czytelników rozbawi lub skłoni do refleksji (lub czegokolwiek innego) częściej niż raz na miesiąc. A forum niech nam pozostanie do dyskusji.
Nieskromnie życzę miłej lektury.
Kazimierz Szymeczko
|